z cyklu „Co w TAO piszczy”
Być jak woda, to znaczy mieć w sobie delikatność i siłę, uległość i potęgę, elastyczność i wytrwałość. Być, jak woda oznacza także umiejętność bezwysiłkowego pokonywania przeszkód, tworzenia i niszczenia. Oznacza też pokorę idącą w parze z pewnością siebie. Być jak woda, to właściwie esencja Tao.
Czy da się żyć w zgodzie z tą zasadą? Myślę, że tak. Ale takie życie wymaga uważności – na siebie, na swoje emocje, na innych ludzi, na okoliczności. Wymaga świadomości, a nie egzystencji na autopilocie. Woda potrzebuje ruchu, zmiany, wolności i przestrzeni. Woda płynie i ta płynność jest jej istotą. Jeśli zamkniesz się w swoich przekonaniach, poglądach i mentalnych nawykach, ograniczysz również ten życiodajny przepływ.
Woda ma kilka właściwości, którymi warto się w życiu inspirować.
Pierwsza z nich to wytrwałość i umiejętność adaptacji. Jeśli wlejesz wodę w wazonu, przybierze kształt wazonu, nie będzie starała się nadać mu innej formy. Dopasuje się idealnie do warunków, jakie jej narzucono. W czasie deszczu rzeki wzbierają, małe strumyczki stają się potokami, a potoki rzekami. Jeśli temperatura otoczenia zbytnio spadnie, woda zamarznie, jeśli będzie zbyt gorąco – wyparuje, ale nigdy nie znika. Jedynie zmienia stan skupienia i trwa nadal, wyczekując optymalnych warunków, by ponownie przyjąć ciekłą postać. Nie ma znaczenia, jak długo musi na to czekać, nie ma też znaczenia, ile razy musi zmieniać kształt i skupienie, nadal jest tą samą wodą. Woda jest cierpliwa, wieczna i wierna sobie.
Kiedy zmagasz się z trudnymi sytuacjami, kiedy czujesz, że utykasz w jakimś miejscu i trudno ci ruszyć dalej, kiedy czujesz, że życie cię ugniata, nie musisz bezradnie rozkładać rąk, nie musisz walczyć. Możesz poczekać, na jakiś czas się dopasować do okoliczności, nie rezygnując przy tym z siebie. Jeśli traktujesz to jako strategię, nie jesteś ofiarą sytuacji, dokonujesz przemyślanych wyborów, wiesz dokąd zmierzasz i nie ważne ile czasu oraz wysiłku ci to zajmie. Zamiast walczyć z wiatrakami, wykorzystaj to, co dostępne i możliwe.
Drugą cechą wartą podpatrzenia jest naturalna zdolność wody do odzyskiwania równowagi. Niezależnie od sytuacji, woda zawsze dąży do wyrównania poziomu. Widać to wyraźnie w naczyniach połączonych, nie da się na siłę utrzymać różnicy, jeśli między naczyniami jest najmniejszy nawet przepływ. Bez względu na to, jak skomplikowana jest forma, ile ma zawijasów i komór, woda zawsze znajdzie sposób, by jej poziom się wyrównał. Najmniejszym potrzebnym do tego wysiłkiem. Woda nie płynie pod górę, korzysta z sił grawitacji, by osiągnąć stabilny poziom. Nie boi się też podziału, bo wie, że z czasem połączy się z powrotem. Przecież każda kropla jest częścią większej całości.
Jeśli przestaniesz w życiu kontrolować wszystko i wszystkich, sprawy ułożą się najlepiej, jak to w danym momencie możliwe. Wszechświat, podobnie jak woda, dąży do równowagi. Pustka zawsze się wypełnia, wysokie skały ulegają erozji, ostre krawędzie nabierają gładkości, życie toczy się z tobą i będzie toczyć się bez ciebie. Nie nosisz w sobie odpowiedzialności za cały świat, ale masz na niego wpływ bardziej subtelny. Twoje emocje i reakcje przekładają się bezpośrednio na emocje i reakcje innych, twoje zachowanie wywołuje określone skutki w twoim otoczeniu, twoje decyzje realnie wpływają na rzeczywistość, chociaż nie zawsze tam, gdzie się tego spodziewasz. Co więcej, im bardziej próbujesz kontrolować życie, tym bardziej wszystko wymyka się z rąk, nasilając twój stres i niepokój. Puść to i pozwól toczyć się sprawom własnym rytmem i torem. Podążaj, nie wymuszaj.
Woda jest potężna. Choć potrafi koić, pocieszać i oczyszczać, potrafi być też wzburzona i niszczycielska. Uderzenie wody może skruszyć każdy mur, zmieść z powierzchni ziemi wszystko, co napotka na swojej drodze. Skumulowana staje nieposkromionym żywiołem, a im bardziej ją ograniczamy, tym niebezpieczniejsza się staje. Ale odpowiednio ukierunkowana daje moc, którą można wykorzystać. Tak samo jest z naszymi emocjami. Blokowane, zagłuszane czy ignorowane stopniowo wzbierają, aż w końcu tracimy nad nimi kontrolę. I wtedy wybuchają, niczym gejzer. Najbezpieczniejsze emocje to te, które płyną swobodnie, pojawiają się i przemijają, jak woda w górskim strumieniu. Kiedy siedzisz na brzegu strumienia, podziwiasz jego piękno, kiedy zanurzasz w nim stopy, woda miękko je opływa. Ale nie tracisz spokoju, nie porywa cię nurt, nie rzuca tobą o skały. Twoje emocje, jeśli nie pozwolisz się im porwać, również nie wyrządzą krzywdy, nawet, jeśli mówimy o gniewie czy lęku. Nie zawładną tobą, bo pozwalasz im przepływać. Oznacza to, jest masz ich świadomość, że nie łapiesz się ich, nie utożsamiasz się z nimi i nie walczysz. Wówczas nie mogą nabrać niszczycielskiej siły, ale kiedy sytuacja jej wymaga, wtedy masz w sobie zasoby, by z całą mocą uderzyć. Niczym tsunami. Dlatego zawsze musisz zdawać sobie sprawę z tego, jaką mocą dysponujesz i mądrze jej używać.
Ale woda jest też miękka. Jeśli nie musi, nie niszczy, płynie swobodnie tam, gdzie warunki do tego są najdogodniejsze. Omija przeszkody, nie walczy z nimi, opływa skały i zawsze znajdzie szczelinę, przez którą może się wydostać. Ponieważ jest z natury potężna, nie musi tego eksponować, może być łagodna i delikatna, może powoli wić się i zakręcać, nigdy jednak nie traci swojego ostatecznego kierunku. Podąża tam, gdzie chce. Oczywiście z fizycznego punku widzenia kieruje nią grawitacja, ale i naszym życiem rządzi coś, co można nazwać optymalną trajektorią. Nie każdy może zostać pilotem czy nurkiem głębinowym. Nie każdy ma predyspozycje do wielkich naukowych odkryć, czy do tworzenia dzieł sztuki. Ale w ramach własnych możliwości i potencjału, który drzemie w każdym z nas, możemy dokonywać wielu wyborów, podążać wieloma drogami. Im lepiej dopasujemy się do własnego nurtu, tym łatwiejsze będzie życie.
Woda jest cierpliwa. Nie przyspiesza spraw, nie działa na akord, nie naciska bez potrzeby. Wydaje się, że tylko płynie. A jednak jej nurt żłobi w skałach kaniony, rok po roku, milimetr po milimetrze, zmienia krajobraz i rzeczywistość. Nie oczekuje przy tym ani poklasku ani nawet niczyjej zgody. Po prostu robi swoje, bezwysiłkowo i niespiesznie. Jak często rujnujemy nawet najlepsze plany i projekty, bo brakuje nam cierpliwości? Bo oczekujemy efektów natychmiast i zamiast robić swoje, zaczynamy się szarpać. Zaczynamy wątpić w sensowność tego, co robimy, czujemy się niedocenieni i sfrustrowani. Patrząc na innych, którym okoliczności bardziej sprzyjają, pragniemy również uczestniczyć w tym festiwalu popularności i efektywności. Ale to, co naprawdę ważne, wzrasta powoli. Nie upieczesz ciasta, jeśli nie będzie ono miało odpowiedniej ilości czasu. Nawet, jeśli zwiększysz temperaturę, to co najwyżej je przypalisz, a i tak w środku będzie surowe. Drzewo nie urośnie w rok, sukces nie rodzi się co rano. To wszystko wymaga czasu, doświadczenia i konsekwencji.
Woda jest też akceptująca. Przyjmuje wszystko, ale nigdy nie traci swojej czystości i przejrzystości. Nawet jeśli na jakiś czas zmąci ją muł, odzyskuje ostatecznie swoją wrodzoną klarowność. Woda oczyszcza z brudu, odsłaniając naturalne piękno i uzdrawiając. Woda nie ocenia i nie wybiera, obmywa wszystko, na co trafi. Nie jest pożyteczna tylko dla swoich, nie stawia jednych ponad innymi. Jej czysta natura dostępna jest dla każdego. Kiedy jest nieruchoma, odbija w sobie niebo.
Im bardziej staramy się narzucić światu swoją wizję, tym więcej zamętu robimy, tym mniej widzimy, jak się rzeczy naprawdę mają. Tracimy z oczu niebo i samych siebie. Widzimy wokół tylko brunatną breję, która z każdą chwilą robi się coraz mniej przejrzysta. A wystarczy usiąść i dać światu od siebie odpocząć. Wtedy, powoli wszelkie zabrudzenia osiadają na dnie, nasz umysł oczyszcza się i dostrzega więcej. To, że czegoś nie lubimy, albo nam się nie podoba, nie oznacza, że nie jest istotne. Większość z nas nie lubi deszczu, ale jest on niezbędny dla życia planety i nas samych. Nie lubimy zmian, ale to one często niosą ze sobą ożywczą świeżość i nową jakość, irytują nas ludzie o odmiennych poglądach, ale to uświadamia nam, że nie zawsze mamy rację i nasze podejście wcale nie musi być obowiązujące. Akceptacja to nie jest bezradność. To umiejętność wyciągania wniosków z sytuacji, które odczytujemy jako niedogodne lub niepożądane. A jednak się zdarzają.
Jest jeszcze jedna cecha wody, którą warto wziąć po uwagę. Otóż woda się nie boi. Rzuca się w dół z każdej wysokości bez lęku, spada i wie, że nie zrobi sobie krzywdy. Nie boi się ciemnych zakamarków, głębokich wąwozów i śmierdzących bajor. Odważnie płynie dalej, nie martwiąc się co o niej pomyślimy. Czasem jest płytka i niemrawa, czasem głęboka i wartka, nigdy nie unika kaskad i nie zawraca, jeśli na horyzoncie pojawi się wodospad. Śmiało podąża naprzód, bo zna własną moc i naturę. Jeśli zbudujesz zdrowe poczucie własnej wartości, które nie jest zależne od otoczenia, wtedy z odwagą ruszysz w drogę. Znając swoje mocne i słabe strony dokonasz mądrych wyborów, prędzej, czy później dotrzesz tam, dokąd zmierzasz.
„Bądź jak woda, przyjacielu” – mawiał Bruce Lee. Warto wziąć sobie tę radę do serca.